sobota, 2 stycznia 2016

Jestem tylko szeptem Twojej przeszłości...

Paring: Tsuzuku x Koichi
Ostrzeżenia: Brak
Beta: Brak

Dzień.To już kolejny taki.Pusty.Pozbawiony barw.Pozbawiony jakichkolwiek emocji.Ile to już lat?3?Może nawet 4?Sam już już nie wiem.Zgubiłem się.Zatraciłem się w tej samotności która zapanowała tu kiedy mnie opuściłeś.Odszedłeś ode mnie.Ale sam się do tego przyczyniłem.Krzywdziłem cię.Zdradzałem z byle kim...A ty byłeś zawsze.Dawałaś mi szansę za szansą.Wybaczałeś każdy wybryk.Spełniałeś każdą moją zachciankę...

Przebudziłem się.Spojrzałem na Ciebie i uśmiechnąłem się widząc Twoją piękną twarz pogrążoną we śnie.Wczoraj wyznałem Ci co do Ciebie czuję.Rzuciłeś mi się na szyję i rozpłakałeś.Nie spodziewałem się takiej reakcji z Twojej strony.Po chwili odsunąłeś się ode mnie i zapłakany spojrzałeś mi w oczy unosząc kąciki warg w subtelnym uśmiechu.
-Ja też cię kocham Genki-san...

To były dawne czasy.Wtedy Istniała jeszcze VanessA.Niedługo później zespół się rozpadł.Wtedy powstało Mejibray.Nasze życie zmieniło się diametrycznie.Nowi ludzie.Nowy początek...Wszystko było nowe.Tylko my byliśmy niezmienni.Ty i ja.Zamknięci w czasie.Żyjący tylko dla naszej miłości.Ale wszystko miało swój kres.Nasza sielanka również miała.Wyniknęły pewne afery.Pojawił się ostry stres.Używki zapanowały nad moim umysłem.Alkohol.Narkotyki.Psychotropy.Papierosy.To wszystko zniszczyło...

Wróciłem pijany i ucieszony do domu.Było już późno.Wróciłem do domu z klubu.Zamknąłem drzwi i wtedy Cię ujrzałem.Skrzyżowałeś ramiona na piersi.Twoje różowe włosy były rozpuszczone i opadały Ci na ramiona.Miałeś na sobie przykrótkie szorty i luźny t-shirt odsłaniający jedno z Twoich ramion.Uśmiechnąłem się lubieżnie widząc Cię takiego.Mówiłeś coś gniewnie, ale zignorowałem to.podszedłem do Ciebie i przyparłem Cię do ściany.Szarpałeś się, ale byłem silniejszy.Nie pozwoliłem Ci się wyrwać.Gdy się poddałeś posiadłem Cię siłą.

Gdy obudziłem się rano i zrozumiałem jak bardzo Cię skrzywdziłem wybiegłem z domu uprzednio założywszy na siebie byle jakie ubrania.Kupiłem Ci kwiaty.Twoje ukochane.Lilie.Różówe, wiedziałem, że kochasz ten kolor.Do tego czekoladki.Te które tak bardzo lubiłeś.Przepraszałem Cię na kolanach błagając byś mnie nie zostawiał.A ty...zostałeś ze mną mimo to.Ale to nie była ostatnia taka sytuacja.To się notorycznie powtarzało.Pewnej takiej nocy uderzyłeś głową w róg ściany.Straciłeś przytomność i osunąłeś się na podłogę.Wokół Twojej głowy powoli tworzyła się kałuża szkarłatnej krwi.Byłeś blady.Natychmiast otrzeźwiałem.Padłem przy Tobie na kolana.Próbowałem Cię obudzić.Zadzwoniłem po karetkę próbując Cię obudzić.Ale nie reagowałeś.Karetka zabrała Cię do szpitala.Niestety nie udało im się Cię uratować.Odszedłeś.Przeze mnie.

Trwało dochodzenie w tej sprawie.Siedzę teraz w domu.Sam.Trzymam w dłoni pudełeczko tabletek.obok stoi butelka sake.Już niedługo znowu będziemy razem, najdroższy.Przepraszam Cie za wszystko.Nie wybaczę tego sobie.Nigdy.
-To już czas -Wyszeptałem sam do siebie i połknąłem tabletki.Popiłem je sake.Sięgnąłem po leżącą na stoliku strzykawkę.Czyste 4 gramy heroiny.Wbiłem igłę w żyłę.Ciecz zabarwiła się krwią.Wstrzyknąłem ją w żyłę  powoli odpływając.Już nie byłem głosem przeszłości.Teraz jestem wspomnieniem dla przyszłości i ofiarą teraźniejszości...