Dzisiaj miałam zacząć pisać kolejną notkę.Miałam już nawet gotowy początkowy schemat.Ale niestety.Podczas spaceru wydarzyło się coś niespodziewanego co zupełnie wyprowadziło mnie z równowagi.Podczas spaceru po lesie zostałam zaatakowana przez chmarę komarów.Ale nie o tym.Było strasznie gorąco więc gdy przyszłam to byłam cała mokra.Usiadłam na chwilę i podwinęłam trochę nogawkę i wtedy zobaczyłam małe czarne coś.Wtedy myślałam, że to strupek.Ale jak się okazało był to kleszcz. Najpewniej samczyk.Usunęłam go sama, ale zmiana po jego ugryzieniu gwałtownie zaczęła się powiększać.Z tegoż powodu pojechałam do szpitala.Zostanę tu na kilka dni.Mam nadzieję, ze to nic takiego i za miesiąc będę mogła z dumą Wam powiedzieć, że przetrwałam tę konfrontację z kleszczem bez problemu.Tym czasem jednak mam nadzieję, że mi wybaczycie.Ale ponieważ obawiam się, że jeśli ten kleszcz mógł mnie zakazić, a ja mam chore serce, to nie jestem w stanie stworzyć dla Was nic co byłoby na tyle dobre by to opublikować.
Chcę Was też prosić byście uważali.Kleszcze to nie zabawa.Może się Wam trafić ten jeden zakażony i przez niego będziecie mieć zszargane nerwy i zniszczone wakacje bądź ogromne zaległości w szkole i/lub pracy.Naprawdę bardzo Was o to proszę.
I love but, is it real?
~Infernal Misiak~
środa, 27 lipca 2016
sobota, 25 czerwca 2016
Wakacje
Część wszystkim! ;3
Długo mnie tu nie było.Mam zastoje w wenie i to są powody.Co więcej pomagam ludziom z wattpada zatem mam trochę mniej czasu ;c
Nie mniej jednak chcę wam wszystkim kochani życzyć bezpiecznych i przede wszystkim szczęśliwych wakacji!Bawcie się, odpoczywajcie i uważajcie.To dopiero początek wakacji, ale mam nadzieję, że okażą się owocne zarówno dla mnie jak i dla was.
A zatem, do następnej notki <3 font="">3>
Długo mnie tu nie było.Mam zastoje w wenie i to są powody.Co więcej pomagam ludziom z wattpada zatem mam trochę mniej czasu ;c
Nie mniej jednak chcę wam wszystkim kochani życzyć bezpiecznych i przede wszystkim szczęśliwych wakacji!Bawcie się, odpoczywajcie i uważajcie.To dopiero początek wakacji, ale mam nadzieję, że okażą się owocne zarówno dla mnie jak i dla was.
A zatem, do następnej notki <3 font="">3>
czwartek, 28 kwietnia 2016
Bez Ciebie moje życie jest tylko epizodem
Paring: Tsuzuku x MiA
Ostrzeżenia: Śmierć
Beta: Brak
Pisałam to od serca.Dla osoby, która jest dla mnie bardzo ważna.Przepraszam, jeżeli Cię kiedyś skrzywdziłam.Nie chciałam tego.Ale mam nadzieję, że chociaż tak Ci to wynagrodzę.
Jesteś dla mnie bardzo ważna.I tak będzie zawsze ♥
Noc.To już kolejna samotna noc w tych czterech ścianach.Pustych.Pozbawionych polotu. Smutnych. Przygnębiających.Ale tak właściwie to sam się na to skazałem.Sam wydałem na siebie taki wyrok.Sam wybrałem samotność.Więc dlaczego teraz?Dlaczego po trzech miesiącach spędzonych w samotności nagle zapragnąłem czyjegoś ciepła?Subtelnego dotyku i łagodnego spojrzenia.
Nadal pamiętam jak pojawiłeś się w moim życiu.Miałem wtedy 21 lat.Ty byłeś o 3 lata młodszy.Ale nadal pozostawałeś najpiękniejszą istotą jaką ujrzałem.Twoja smukła twarz pozbawiona jakichkolwiek niedoskonałości.Piękne brązowe oczy.Drobny, aczkolwiek moim zdaniem uroczy nosek.Wąskie, ale ponętne usta.Twoje brązowe włosy, okalające tę opokę doskonałości, którą w moim mniemaniu tworzyła Twoja twarz.
Ludzie mówią, że nie ma na świecie ideałów, ale wiesz co?Ty jesteś moim ideałem.Moją osobistą definicją szczęścia.Kocham patrzeć w Twoje oczy.Bo wiem, że mnie rozumiesz.Wiesz o bliznach, które skrywam pod tatuażami.Wiesz dlaczego się tam pojawiły.Jesteś moim powiernikiem.Jedyną osobą, która mnie rozumie.A może raczej rozumiała, bo to wszystko spieprzyłem.Skrzywdziłem cię.Skrzywdziłem cię tak bardzo, że odszedłeś Aniołku*.
Powoli wstałem i podszedłem do starej komody stojącej naprzeciwko mojego łóżka.Otworzyłem szufladę.Pełno w niej było leków.Antydepresanty, kilka leków na odporność lub tabletek przeciwbólowych.Jakieś maści.Oraz ona.Mała, srebrna delikatna.Żyletka.Ta sama, która odebrała mi Ciebie.Ta sama, która pomogła Ci odejść.Teraz nadszedł moment by nas ponownie połączyła.
Ostrożnie wyciągnąłem drobny, ostry fragment metalu z najwyższą czcią.Bo Ty go dotykałeś przed swoją śmiercią.Odsłoniłem nadgarstek.Tatuaże zakrywały dawne blizny.Ale teraz czas by odejść.By dołączyć do Ciebie Bez wahania przycisnąłem ostrą część tej małej żyletki. Nacisnąłem bardzo mocno.Pociągnąłem tworząc pionową kreskę na nadgarstku.Krew płynęła szybko.Powoli na podłodze tworzyła się kałuża ze szkarłatnej, gorącej cieczy.
Sięgnąłem po tabletki.Otworzyłem pudełko i wysypałem na dłoń garść tabletek połknąłem je popijając wódką wyjętą spod łóżka.Powoli odpływałem by po chwili zamknąć oczy.Ten ostatni raz.I by ujrzeć Ciebie.Czekającego na mnie.Z otwartymi ramionami...
Ostrzeżenia: Śmierć
Beta: Brak
Pisałam to od serca.Dla osoby, która jest dla mnie bardzo ważna.Przepraszam, jeżeli Cię kiedyś skrzywdziłam.Nie chciałam tego.Ale mam nadzieję, że chociaż tak Ci to wynagrodzę.
Jesteś dla mnie bardzo ważna.I tak będzie zawsze ♥
Noc.To już kolejna samotna noc w tych czterech ścianach.Pustych.Pozbawionych polotu. Smutnych. Przygnębiających.Ale tak właściwie to sam się na to skazałem.Sam wydałem na siebie taki wyrok.Sam wybrałem samotność.Więc dlaczego teraz?Dlaczego po trzech miesiącach spędzonych w samotności nagle zapragnąłem czyjegoś ciepła?Subtelnego dotyku i łagodnego spojrzenia.
Nadal pamiętam jak pojawiłeś się w moim życiu.Miałem wtedy 21 lat.Ty byłeś o 3 lata młodszy.Ale nadal pozostawałeś najpiękniejszą istotą jaką ujrzałem.Twoja smukła twarz pozbawiona jakichkolwiek niedoskonałości.Piękne brązowe oczy.Drobny, aczkolwiek moim zdaniem uroczy nosek.Wąskie, ale ponętne usta.Twoje brązowe włosy, okalające tę opokę doskonałości, którą w moim mniemaniu tworzyła Twoja twarz.
Ludzie mówią, że nie ma na świecie ideałów, ale wiesz co?Ty jesteś moim ideałem.Moją osobistą definicją szczęścia.Kocham patrzeć w Twoje oczy.Bo wiem, że mnie rozumiesz.Wiesz o bliznach, które skrywam pod tatuażami.Wiesz dlaczego się tam pojawiły.Jesteś moim powiernikiem.Jedyną osobą, która mnie rozumie.A może raczej rozumiała, bo to wszystko spieprzyłem.Skrzywdziłem cię.Skrzywdziłem cię tak bardzo, że odszedłeś Aniołku*.
Powoli wstałem i podszedłem do starej komody stojącej naprzeciwko mojego łóżka.Otworzyłem szufladę.Pełno w niej było leków.Antydepresanty, kilka leków na odporność lub tabletek przeciwbólowych.Jakieś maści.Oraz ona.Mała, srebrna delikatna.Żyletka.Ta sama, która odebrała mi Ciebie.Ta sama, która pomogła Ci odejść.Teraz nadszedł moment by nas ponownie połączyła.
Ostrożnie wyciągnąłem drobny, ostry fragment metalu z najwyższą czcią.Bo Ty go dotykałeś przed swoją śmiercią.Odsłoniłem nadgarstek.Tatuaże zakrywały dawne blizny.Ale teraz czas by odejść.By dołączyć do Ciebie Bez wahania przycisnąłem ostrą część tej małej żyletki. Nacisnąłem bardzo mocno.Pociągnąłem tworząc pionową kreskę na nadgarstku.Krew płynęła szybko.Powoli na podłodze tworzyła się kałuża ze szkarłatnej, gorącej cieczy.
Sięgnąłem po tabletki.Otworzyłem pudełko i wysypałem na dłoń garść tabletek połknąłem je popijając wódką wyjętą spod łóżka.Powoli odpływałem by po chwili zamknąć oczy.Ten ostatni raz.I by ujrzeć Ciebie.Czekającego na mnie.Z otwartymi ramionami...
~~~
*Aniołki - tutaj nawiązuję do osób tnących się.Nazywa się je Aniołkami ponieważ robią to z powodu swej silnej wrażliwości na bodźce ze świata zewnętrznego.Na znieczulicę.Tną się ponieważ chcą wrócić do Nieba, gdzie jest ich prawowite miejsce.sobota, 2 stycznia 2016
Jestem tylko szeptem Twojej przeszłości...
Paring: Tsuzuku x Koichi
Ostrzeżenia: Brak
Beta: Brak
Dzień.To już kolejny taki.Pusty.Pozbawiony barw.Pozbawiony jakichkolwiek emocji.Ile to już lat?3?Może nawet 4?Sam już już nie wiem.Zgubiłem się.Zatraciłem się w tej samotności która zapanowała tu kiedy mnie opuściłeś.Odszedłeś ode mnie.Ale sam się do tego przyczyniłem.Krzywdziłem cię.Zdradzałem z byle kim...A ty byłeś zawsze.Dawałaś mi szansę za szansą.Wybaczałeś każdy wybryk.Spełniałeś każdą moją zachciankę...
Przebudziłem się.Spojrzałem na Ciebie i uśmiechnąłem się widząc Twoją piękną twarz pogrążoną we śnie.Wczoraj wyznałem Ci co do Ciebie czuję.Rzuciłeś mi się na szyję i rozpłakałeś.Nie spodziewałem się takiej reakcji z Twojej strony.Po chwili odsunąłeś się ode mnie i zapłakany spojrzałeś mi w oczy unosząc kąciki warg w subtelnym uśmiechu.
-Ja też cię kocham Genki-san...
To były dawne czasy.Wtedy Istniała jeszcze VanessA.Niedługo później zespół się rozpadł.Wtedy powstało Mejibray.Nasze życie zmieniło się diametrycznie.Nowi ludzie.Nowy początek...Wszystko było nowe.Tylko my byliśmy niezmienni.Ty i ja.Zamknięci w czasie.Żyjący tylko dla naszej miłości.Ale wszystko miało swój kres.Nasza sielanka również miała.Wyniknęły pewne afery.Pojawił się ostry stres.Używki zapanowały nad moim umysłem.Alkohol.Narkotyki.Psychotropy.Papierosy.To wszystko zniszczyło...
Wróciłem pijany i ucieszony do domu.Było już późno.Wróciłem do domu z klubu.Zamknąłem drzwi i wtedy Cię ujrzałem.Skrzyżowałeś ramiona na piersi.Twoje różowe włosy były rozpuszczone i opadały Ci na ramiona.Miałeś na sobie przykrótkie szorty i luźny t-shirt odsłaniający jedno z Twoich ramion.Uśmiechnąłem się lubieżnie widząc Cię takiego.Mówiłeś coś gniewnie, ale zignorowałem to.podszedłem do Ciebie i przyparłem Cię do ściany.Szarpałeś się, ale byłem silniejszy.Nie pozwoliłem Ci się wyrwać.Gdy się poddałeś posiadłem Cię siłą.
Gdy obudziłem się rano i zrozumiałem jak bardzo Cię skrzywdziłem wybiegłem z domu uprzednio założywszy na siebie byle jakie ubrania.Kupiłem Ci kwiaty.Twoje ukochane.Lilie.Różówe, wiedziałem, że kochasz ten kolor.Do tego czekoladki.Te które tak bardzo lubiłeś.Przepraszałem Cię na kolanach błagając byś mnie nie zostawiał.A ty...zostałeś ze mną mimo to.Ale to nie była ostatnia taka sytuacja.To się notorycznie powtarzało.Pewnej takiej nocy uderzyłeś głową w róg ściany.Straciłeś przytomność i osunąłeś się na podłogę.Wokół Twojej głowy powoli tworzyła się kałuża szkarłatnej krwi.Byłeś blady.Natychmiast otrzeźwiałem.Padłem przy Tobie na kolana.Próbowałem Cię obudzić.Zadzwoniłem po karetkę próbując Cię obudzić.Ale nie reagowałeś.Karetka zabrała Cię do szpitala.Niestety nie udało im się Cię uratować.Odszedłeś.Przeze mnie.
Trwało dochodzenie w tej sprawie.Siedzę teraz w domu.Sam.Trzymam w dłoni pudełeczko tabletek.obok stoi butelka sake.Już niedługo znowu będziemy razem, najdroższy.Przepraszam Cie za wszystko.Nie wybaczę tego sobie.Nigdy.
-To już czas -Wyszeptałem sam do siebie i połknąłem tabletki.Popiłem je sake.Sięgnąłem po leżącą na stoliku strzykawkę.Czyste 4 gramy heroiny.Wbiłem igłę w żyłę.Ciecz zabarwiła się krwią.Wstrzyknąłem ją w żyłę powoli odpływając.Już nie byłem głosem przeszłości.Teraz jestem wspomnieniem dla przyszłości i ofiarą teraźniejszości...
Ostrzeżenia: Brak
Beta: Brak
Dzień.To już kolejny taki.Pusty.Pozbawiony barw.Pozbawiony jakichkolwiek emocji.Ile to już lat?3?Może nawet 4?Sam już już nie wiem.Zgubiłem się.Zatraciłem się w tej samotności która zapanowała tu kiedy mnie opuściłeś.Odszedłeś ode mnie.Ale sam się do tego przyczyniłem.Krzywdziłem cię.Zdradzałem z byle kim...A ty byłeś zawsze.Dawałaś mi szansę za szansą.Wybaczałeś każdy wybryk.Spełniałeś każdą moją zachciankę...
Przebudziłem się.Spojrzałem na Ciebie i uśmiechnąłem się widząc Twoją piękną twarz pogrążoną we śnie.Wczoraj wyznałem Ci co do Ciebie czuję.Rzuciłeś mi się na szyję i rozpłakałeś.Nie spodziewałem się takiej reakcji z Twojej strony.Po chwili odsunąłeś się ode mnie i zapłakany spojrzałeś mi w oczy unosząc kąciki warg w subtelnym uśmiechu.
-Ja też cię kocham Genki-san...
To były dawne czasy.Wtedy Istniała jeszcze VanessA.Niedługo później zespół się rozpadł.Wtedy powstało Mejibray.Nasze życie zmieniło się diametrycznie.Nowi ludzie.Nowy początek...Wszystko było nowe.Tylko my byliśmy niezmienni.Ty i ja.Zamknięci w czasie.Żyjący tylko dla naszej miłości.Ale wszystko miało swój kres.Nasza sielanka również miała.Wyniknęły pewne afery.Pojawił się ostry stres.Używki zapanowały nad moim umysłem.Alkohol.Narkotyki.Psychotropy.Papierosy.To wszystko zniszczyło...
Wróciłem pijany i ucieszony do domu.Było już późno.Wróciłem do domu z klubu.Zamknąłem drzwi i wtedy Cię ujrzałem.Skrzyżowałeś ramiona na piersi.Twoje różowe włosy były rozpuszczone i opadały Ci na ramiona.Miałeś na sobie przykrótkie szorty i luźny t-shirt odsłaniający jedno z Twoich ramion.Uśmiechnąłem się lubieżnie widząc Cię takiego.Mówiłeś coś gniewnie, ale zignorowałem to.podszedłem do Ciebie i przyparłem Cię do ściany.Szarpałeś się, ale byłem silniejszy.Nie pozwoliłem Ci się wyrwać.Gdy się poddałeś posiadłem Cię siłą.
Gdy obudziłem się rano i zrozumiałem jak bardzo Cię skrzywdziłem wybiegłem z domu uprzednio założywszy na siebie byle jakie ubrania.Kupiłem Ci kwiaty.Twoje ukochane.Lilie.Różówe, wiedziałem, że kochasz ten kolor.Do tego czekoladki.Te które tak bardzo lubiłeś.Przepraszałem Cię na kolanach błagając byś mnie nie zostawiał.A ty...zostałeś ze mną mimo to.Ale to nie była ostatnia taka sytuacja.To się notorycznie powtarzało.Pewnej takiej nocy uderzyłeś głową w róg ściany.Straciłeś przytomność i osunąłeś się na podłogę.Wokół Twojej głowy powoli tworzyła się kałuża szkarłatnej krwi.Byłeś blady.Natychmiast otrzeźwiałem.Padłem przy Tobie na kolana.Próbowałem Cię obudzić.Zadzwoniłem po karetkę próbując Cię obudzić.Ale nie reagowałeś.Karetka zabrała Cię do szpitala.Niestety nie udało im się Cię uratować.Odszedłeś.Przeze mnie.
Trwało dochodzenie w tej sprawie.Siedzę teraz w domu.Sam.Trzymam w dłoni pudełeczko tabletek.obok stoi butelka sake.Już niedługo znowu będziemy razem, najdroższy.Przepraszam Cie za wszystko.Nie wybaczę tego sobie.Nigdy.
-To już czas -Wyszeptałem sam do siebie i połknąłem tabletki.Popiłem je sake.Sięgnąłem po leżącą na stoliku strzykawkę.Czyste 4 gramy heroiny.Wbiłem igłę w żyłę.Ciecz zabarwiła się krwią.Wstrzyknąłem ją w żyłę powoli odpływając.Już nie byłem głosem przeszłości.Teraz jestem wspomnieniem dla przyszłości i ofiarą teraźniejszości...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)