poniedziałek, 23 marca 2015

Śmierć jest okrutna, odbierając nam tych, na których zależy nam najbardziej - Rozdział 2

Paring: MiA x Tsuzuku
Zespół: Mejibray
Ostrzeżenia: Śmierć, Smutne 
Beta: Brak
Kolory: MiA Tsuzuku

Poszedł z nim do salonu.Cały czas przy tym milczał.Usiadł naprzeciwko niego i z uwagą słuchał jego słów.Nie przerywał mu ani na chwilę.Jednak kiedy wspomniał o jego dzisiejszej przygodzie z ucieczką z próby.
Jednakże cały czas go słuchał i gdy ten podał mu kartkę, rozwinął ją i przeczytał diagnozę.Nowotwór.Był wręcz wstrząśnięty.Podniósł na niego wzrok.Jednak widząc, że ten opiera głowę na dłoniach, tak by ukryć swoją twarz, wstał.Podszedł do niego i przykucnął naprzeciwko niego.Przytulił go do siebie i zaczął głaskać go jedną dłonią po plecach.Drugą zaś głaskał go po włosach delikatnie je przy tym przeczesując.
-Tsu?-Wyszeptał i urwał na chwilę.Sam był wstrząśnięty jego wyznaniem.Westchnął cichutko.
-Czy jest coś co mogę dla ciebie zrobić?-Zapytał jeszcze i odsunął się odrobinę by odgarnąć mu z twarzy ciemne włosy i pogłaskać po policzku.Tym samym spojrzał mu głęboko w oczy ze smutkiem.Ale czego się było spodziewać?W końcu właśnie się dowiedział, że jego przyjaciel umiera...

Szatyn jedynie pokręcił głową.Po chwili uniósł wzrok na blondyna i ujął jego dłonie patrząc mu głęboko w oczy.
-Zostań ze mną tej nocy-wyszeptał.-Mam tylko 2 lata życia...Lekarz przypisał mi leki, które mają utrzymać mnie przy życiu i nieco je przedłużyć.Ale obawiam się, że po około roku odejdę z zespołu lub rozwiążę działalność zespołu.Za rok na pewno nie dam już rady śpiewać-zacisnął powieki czując łzy cisnące mu się do oczu.-To dlatego potrzebowałem tych pięciu dni.Chciałem się w ten sposób jakoś przygotować do zakomunikowania tego tobie, Koichiemu oraz Meto...MiA-san?Proszę, nie mów im  o tym...

-Dobrze, Tsu-kun.Zostanę z tobą na tę noc...-odszepnął nieprzerwanie głaszcząc go po plecach i przeczesując jego aksamitne, kruczoczarne włosy.W miedzy czasie słuchał dalszej części jego wypowiedzi.Było mu źle z tym, że to spotkało akurat jego przyjaciela.Ale co miał mu powiedzieć?Jedyne co mógł w tej sytuacji zrobić to zostać z nim do samego końca i wpierać go w tym czasie najlepiej jak tylko potrafił.
-Cii...nie myśl o tym.Teraz liczy się twoje szczęście w tym czasie który ci pozostał.Co zaś idzie o Koichiego i Meto, nie powiem im tego jeśli sobie tego wyraźnie nie zażyczysz.Ale chcę byś wiedział, że zawsze możesz na mnie liczyć.Cokolwiek by się nie wydarzyło...-odszepnął i posłał mu słaby uśmieszek.

Uniósł wzrok by spojrzeć przyjacielowi w oczy.Odnalazł jego ciemne, brązowe tęczówki i spojrzał głęboko w ich toń.
-Dziękuję MiA-wyszeptał.-A co do tego, co zrobił ci ten facet, on po prostu na Ciebie nie zasługiwał.Powiedz mi, ile razy to ja zabierałem Cię gdzieś kiedy jemu nagle coś wypadało i odwoływał przez to waszą randkę?A poza tym musiał być zwykłym tchórzem skoro wysłał Ci SMS-a zamiast powiedzieć ci to wprost.Ja nigdy nie zrobiłbym Ci czegoś takiego - posłał mu lekki uśmiech.Od dawna coś do niego czuł , ale ze względu na to, że pozostało mu tak mało czasu nie wiedział, czy powinien mu to mówić.


Patrzył mu w oczy słuchając jego wypowiedzi patrząc przy tym w jego oczy i nieznacznie uniósł kąciki ust by posłać mu subtelny uśmiech.

-Trzeba przyznać, że naprawdę byliście parą bardzo długo.Uważam, że on nie zachował się honorowo względem ciebie.Zerwał z tobą przez SMS-a pomimo tego, że tak długo coś was łączyło.Ale jak myślisz?Dlaczego zamiast zrobić to osobiście zerwał przez SMS-a?-zapytał i odgarnął mu z twarzy zbłąkany kosmyk włosów.


-On...zazwyczaj, gdy czegoś ode mnie chciał, po prostu pisał mi SMS-a.Tak było łatwiej.Rzadko mówił mi cokolwiek wprost.Tłumaczył, że to z powodu jego nieśmiałości.A ja...No wierzyłem mu.Nie spodziewałem się, ze zrobi mi coś takiego.I to w dodatku w dzień naszej rocznicy -wyszeptał spuszczając wzrok.Włosy opadły mu na twarz dokładnie ją ukrywając.Do jego oczu znowu cisnęły się łzy.Czół jak ramiona szatyna oplatają go i przyciągają do ciała wokalisty.Przez chwilę pozwalał mu się przytulać, podczas gdy sam milczał i pozostawał bierny.Jednak po upływie tej chwili wtulił się w niego drżąc pod wpływem szlochu, który wstrząsnął jego ciałem...Był załamany.To było stanowczo zbyt wiele jak na jeden dzień.


-Widzisz, dlatego nie chciałem byś dzisiaj przychodził.Wiedziałem, że tak będzie.Że to wszystko cię załamie.Wiem przecież jaki jesteś delikatny i wrażliwy.Zwłaszcza jeśli chodzi o słowa, które mogą cie zranić -wyszeptał głaszcząc jego miękkie włosy.


-To nie jest twoja wina...To nie ty mnie zostawiłeś.I to nie ty zerwałeś ze mną przez SMS-a -odszepnął i podsunął się odrobinę.Odgarnął z twarzy włosy, wilgotne od łez i otarł z twarzy ślady po rozmazanym makijażu i łzach.


-Ale mimo wszystko przyczyniłem się do twojego smutku...MiA, ja...miałem nadzieję, że gdy dojdziesz do siebie po tym zerwaniu i że ja będę zdrowy to...- urwał i przygryzł wargę.-Skoro zostały mi tylko 2 lata to myślę, że powinieneś to wiedzieć...Ty musisz to wiedzieć MiA-san- szepnął zaciskając dłonie na swoich kolanach.


-Nie przejmuj się tym.To nie twoja wina - wyszeptał i uśmiechnął się lekko.Jednak kiedy wokalista wspomniał o tym, że ten musi coś wiedzieć, spojrzał na niego czekając, aż ten rozwinie swoja wypowiedź.
-Może nawet, gdyby tak było to wcześniej zakończyłbym ten związek...Ale mówisz mi o tym dopiero teraz, Tsu...


-Mia, ja muszę ci wyznać coś ważnego.Wiem, że to trochę nieodpowiedni moment, ale chcę abyś to wiedział.Nawet jeśli to miałoby oznaczać koniec naszej przyjaźni i zażyłości.Mam jednak nadzieję, że tak nie będzie...

-Tsuzuku?Ale o co chodzi?O czym ja muszę wiedzieć?I dlaczego chciałeś z tym czekać aż dojdę do siebie?Coś jeszcze się stało?Coś jest nie tak?-wyrzucił z siebie potok pytań.Był podenerwowany.Ale mówił cicho.Nawet bardzo cicho.


-MiA-san...ja...ja...ja cię kocham-wyszeptał.-Kocham cię od zawsze.Pokochałem cię kiedy tylko cię zobaczyłem.Spodobałeś mi się i zakochałem się w tobie kiedy po raz pierwszy cię ujrzałem...Ale ty byłeś już wtedy zajęty.I wydawałeś się być szczęśliwy.A ja?No cóż.Kochałem cie i dlatego nie chciałem odbierać ci tego szczęścia.Cieszyłem się twoim szczęściem.Dlatego nigdy nic nie mówiłem na ten temat...Ale gdy on z tobą zerwał, miałem ochotę go zabić, bo odebrał ci szczęście...MiA, jesteś wyjątkowy.Jesteś najlepszym gitarzystą z jakim pracowałem,a przy tym nie udajesz kogoś kim nie jesteś.Jesteś po prostu sobą.Dlatego musiałem ci to powiedzieć.Zasługujesz na to by znać tę prawdę...

Słysząc to jego policzki niemal natychmiast oblały się rumieńcem.Był zaskoczony jego wyznaniem zwłaszcza, że niczego się nie domyślał.
-Tsu?Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś?Ten związek nie był idealny.On często się upijał.Wracał nawalony i zdarzało się, że mnie gwałcił.Nie chciałem nikomu mówić ponieważ go kochałem...-wyszeptał jedynie i nie patrzył na niego.Było mu wręcz wstyd.

-Obawiałem się, że mnie wyśmiejesz albo po prostu zignorujesz to co do Ciebie czuję.Albo uznał, ze wolisz zostać z nim- powiedział cicho.Świeca która stała w szklanym świeczniku powoli zaczęła dogasać.

-Tsu, niepotrzebnie się bałeś.Gdybym wiedział wcześniej może tamten związek zakończyłby się wcześniej-wyszeptał spojrzawszy na niego.Szatyn siedział skąpany w bladym świetle rzucanym przez dogasającą świecę.Ledwie mógł go dojrzeć, ale w jego oczach widział, że nie kłamał.Że wszystkie te wyznania...to była prawda.

-Wybacz mi, proszę.Wiem, że powinienem powiedzieć ci wcześniej, ale nie miałem odwagi- wyszeptał i przesunął po kanapie dłoń by dotknąć dłoni gitarzysty.-Ale wiem jedno.Te ostatnie 2 lata swojego życia chcę spędzić z osobą, którą kocham ponad wszystko -wyszeptał i ująwszy jego dłoń spojrzał mu głęboko w oczy drugą dłoń kładąc na jego policzku.-MiA, te 2 lata chcę spędzić u twego boku...

-Nie musisz mnie przepraszać.To się stało i nie możesz cofnąć czasu.Ale mogę ci obiecać, że zrobię wszystko by te 2 lata upłynęły ci tak jak powinny...Najlepiej.

Może i był sadystą.I czasami się z tym nie krył, ale to było na potrzeby teledysków oraz koncertów.A czasami też innych podobnych filmików i temu podobnych.Ale w domu zachowywał się inaczej.Tym bardziej, że teraz czuł się bezbronny w obliczu nieuleczalnej choroby.

Blondynowi nie przeszkadzało jego zachowanie.Ani podczas koncertów, ani podczas teledysków czy nagrywanie filmików dla fanów.Właściwie do tego po prostu przywyknął.Miał na to dość dużo czasu.Wiedział, a właściwie domyślała się co ten czół w tej chwili.Spojrzał na niego słuchając jego słów.


-Dziękuję ci -uśmiechnął się do niego blado i ziewnął cicho.Był zmęczony wrażeniami z całego tego dnia.A do tego było już nieco po 3.00 nad ranem.-Jeśli nie masz nic przeciwko temu możesz spać ze mną.Obiecuję, że nie zrobię nic wbrew twojej woli.


-Nie masz mi za co dziękować- odszepnął i uśmiechnął się nieśmiało.Widząc malujące się na twarzy szatyna zmęczenie, spojrzał na zegarek.Po chwili ponownie na niego spojrzał.

-No to chodź, nim tutaj zaśniesz -odszepnął wstając.

Wstał i ująwszy jego dłoń poszedł z nim do swojej sypialni.Sam poszedł jeszcze zgasić świece.Jednak zanim jeszcze się przebrali, a szatyn dał gitarzyście jakieś ciuchy mające pełnić rolę jego piżamy tej nocy, zmyli resztki makijażu ze swoich twarzy.Oczywiście przebrali się w osobnych pomieszczeniach.Kiedy pojawił się blondyn, wokalista leżał już w łóżku czekając na niego.Kiedy tylko blondyn położył się przy nim, objął go w pasie i przyciągnął do siebie.

-Dobranoc... 


Blondyn oczywiście przytulił się do niego.Ale nie odpowiedział mu.Zasnął niemal od razu wtulony w silne ramiona wokalisty.Spał spokojnie przez całą noc.Rano wydostał się z ramion szatyna i cichcem wymknął z pokoju.Udał się do łazienki, gdzie wziął szybki prysznic.Wytarł się i ubrał po czym ułożył włosy i zrobił subtelny makijaż.Wokalista jeszcze spał zatem poszedł do kuchni gdzie zaczął przygotowywać mu śniadanie.Odgarnął z twarzy nieco niesforne blond kosmyki.

Dodaję tę notkę już chyba po raz trzeci.Niestety za pierwszym razem trochę mi poprzestawiało tekst zatem jeśli nadal coś jest...nietypowe to przepraszam, ale nie mogę pisać całej notki od nowa zwłaszcza, że niestety chwilowo nie mam na to czasu.Wybaczcie kochani i do następnej mam nadzieję nie tak kłopotliwej notki c:

sobota, 7 marca 2015

Śmierć jest okrutna, odbierając nam tych, na których zależy nam najbardziej - Rozdział 1

Paring: MiA x Tsuzuku
Zespół: Mejibray
Ostrzeżenia: Śmierć, Smutne 
Beta: Brak
Kolory: MiA , Tsuzuku

Lutowe popołudnie.Był luty, ale pogoda była raczej...bardziej wiosenna.Tylko trochę zbyt chłodny wiatr psuł tę sielską wiosenną atmosferę.Ów wistr rozwiał, sięgające nieco za ramiona, blond włosy gitarzysty.Był sam.Otaczały go jedynie drzewa,drobne krzewy oraz  betonowe alejki.Już od jakiegoś czasu myślał nad odejściem z zespołu.Zakończeniu kariery.Ostatnio to nie dawało mu już tej samej radości co kiedyś.Kochał fanów.Byli dla niego jak druga rodzina.Ale czy naprawdę warto z tego powodu z życia prywatnego?Czy naprawdę miał zrezygnować z miłości z tego właśnie powodu?Kolejny związek zakończył się wręcz tragicznie.Tym razem jednak skończyło się SMS-em.I to w dniu ich 3 rocznicy.Czuł się wykorzystany, delikatnie mówiąc.To był powód dla którego tego dnia uciekł z próby.Płakał.Nawet teraz po jego policzkach spływały drobne krople.Nie obchodziło go, czy reszta go szuka.Czy się o niego martwili...Z zamyślenie wyrwały go czyjeś ramiona oplatające go jego drobne ciało.Spojrzał na tatuaże zdobiące przedramiona mężczyzny.Meto.Perkusista przyciągnął go do siebie i przytulił do siebie.W tym czasie wysłał SMS-a do basisty i wokalisty z wiadomością, ze nic mu nie jest i jest już bezpieczny.Blondyn tym czasem wtulił się w klatkę piersiową przyjaciela.


Właśnie dostali wiadomość.Ale czy to miło jakiekolwiek znaczenie?Zespół i tak powoli zmierzał do rozpadu.I to z jego powodu.A właściwie...z powodu podejrzeń lekarzy co do stanu jego zdrowia.Nic jeszcze nie było pewne, ale podejrzewano u niego bardzo poważną chorobę.Specjalista miał to potwierdzić.Miał już nawet skierowanie.Zamierzał się tam udać jeszcze tego samego dnia.
-Koichi?Mogę cię prosić ażebyś nieco tu posprzątał,a następnie udał się do Mii?-zapytał i przeniósł wzrok na basistę.Koichi był dla niego nie tylko przyjacielem z poprzedniego zespołu, Vanessy, ale również bratem.

Koichi uniósł na niego wzrok.Wysłuchał słów wokalisty z uwagą i skinął lekko głową.Zabrał się za porządkowanie sali po przerwanej próbie.Nie zajęło mu to jakoś szczególnie dużo czasu.Gdy wszystko było już gotowe i sala była posprzątana, założył na siebie bluzę i wysunął spod materiału długie, czarno-różowe kosmyki włosów.Spojrzał na niego jeszcze nim wyszedł.
-Zaprowadzić go do domu, czy przyprowadzić do Ciebie i porozmawiacie o tym?-zapytał i spojrzał na niego.

-Odprowadź go do domu.Powinien odpocząć po tym wszystkim-wyszeptał uprzednio spojrzawszy na przyjaciela.Doskonale wiedział, że MiA cierpi z powodu zachowania swojego, obecnie już, byłego.Sam kiedyś został zdradzony przez swojego byłego partnera.Było to jeszcze za czasów Vanessy, ale bardzo to wtedy przeżył.Nie wiedział, co by się stało gdyby nie wsparcie Koichiego w tamtym trudnym momencie.To tylko zacieśniło ich przyjaźń do braterskiej miłości.Ale w tej chwili miał gorsze zmartwienia...Spojrzał na leżące przed nim skierowanie na badania.Specjalistyczne badania.Pożegnał Koichiego i zabrał skierowanie chowając je w kieszeni.Wyszedł z sali i poszedł na parking po czym wsiadł do samochodu, odpalił go i pojechał do lekarza.

Koichi pożegnał się z nim.Opuścił pomieszczenie i udał się w stronę parku, w którym Meto znalazł gitarzystę.Droga zajęła mu jedynie kilka kilka minut.Instrukcje perkusisty były bardzo dokładne.Znalazł ich bez trudu.Meto na chwilę puścił zapłakanego blondynka i wstał robiąc miejsce basiście.Ten usiadł na miejscu perkusisty, przyciągnął do siebie gitarzystę i zaczął go głaskać po włosach.MiA był najmłodszy w zespole.on sam był w wieku Tsuzuku.Mimo wszystko traktował blondyna jak młodszego braciszka.Pożegnał Meto nim ten odszedł.To nie był pierwszy raz gdy MiA tak bardzo coś przeżywał.Jego chłopak wielokrotnie go wystawiał.Pisał SMS-y z tłumaczeniem, że z różnych powodów nie może się z nim w danym dniu spotkać...Kiedy gitarzysta się uspokoił, wstał i zabrał go do jego mieszkania by mieć pewność, że nic mu się nie stało.A poza tym, chciał dotrzymać daną wokaliście obietnicę odnośnie odprowadzenia blondyna do domu.

W tym czasie wokalista miał robioną serię badań.Na skierowaniu, było ich wiele.Wszystkie te badania zajęły im wiele godzin.W wyniku tego, wokalista mógł wrócić do domu dopiero bardzo późnym wieczorem.Jednak nim do tego doszło, lekarz podał mu diagnozę.Diagnozę, która wstrząsnęła całym jego dotychczasowym życiem.Zniszczyła cały jego światopogląd.Gdy tylko znalazł się w mieszkaniu rzucił się na kanapę w salonie.Receptę na leki, które zapisał mu lekarz, leżała na ławie w jego salonie.

Gdy znaleźli się nareszcie w domu blondyna, dopilnował by ten się położył w swojej sypialni.Sam zaś udał się do kuchni by przygotować mu gorącą herbatę.Przy okazji nakarmił jego kota który miauczał domagając się jedzenia.Podczas gdy woda się gotowała, udał się do blondyna.Przysiadł przy nim i zaczął go głaskać po włosach.Nie odzywał się.Czół, że nie tego potrzebuje blondyn.Wolał zatem milczeć i nie pocieszać go na siłę.Gdy jednak woda się zagotowała udał się do kuchni i zalazł wrzątkiem herbatę.Odczekał aż napar się zaparzy.Gdy napój był już gotowy, zaniósł kubek załamanemu chłopakowi.Postawił kubek z naparem na stoliku nocnym.Basista został z nim dopóki ten nie zasnął.Wtedy to poszedł umyć kubek.Gdy wszelkie naczynia były umyte wyszedł z jego mieszkania.Wrócił do własnego mieszkania.

Powinien pójść do apteki by wykupić zapasane przez lekarza leki, ale nie chciał.A może raczej nie miał na to siły.Był załamany.Tak bardzo chciał ułożyć sobie na nowo życie.Po raz pierwszy od wielu lat zakochał się w kimś.A teraz?Choroba mogła mu to wszystko tak nagle...odebrać.Teraz kiedy nareszcie miał szansę by żyć tak, jak zawsze chciał!Powiadomił ich jeszcze, ze próby przez następnych kilka dni są odwołane.Miał nadzieję, że dzięki temu zyska trochę czasu nim przyjdzie mu powiedzieć im o swoim stanie zdrowia.

Obudził się słysząc sygnał SMS-a.Przeczytał wiadomość i zaczął z nim pisać.Wokalista próbował go powstrzymać przed odwiedzinami...jednak mu się nie udało.Blondyn był zaniepokojony i pomimo później pory wyszedł z domu i ruszył w stronę jego domu.Wokalista nie mieszkał daleko.Droga jednak zajęła mu nieco ponad pół godziny.Gdy znalazł się przed jego mieszkaniem zapukał do drzwi nieco niepewnie po kilku minutach.Tak nagle się zawahał.Opatulił się szczelnie bluzą. Nie było mu jednak zimno.Po prostu był podenerwowany.

Otworzył drzwi i złapał go za przegub dłoni.Wciągnął go do środka i zamknął za nim drzwi.Nie bardzo był gotowy na te rozmowę, ale nie chciał też by ten stał na ulicy i marzł.Gdy drzwi były już zamknięte, spojrzał na niego.Blondynek również uniósł wzrok, więc mógł bez problemu patrzeć mu w oczy.W te piękne, czekoladowe tęczówki...
-MiA, po co przychodziłeś?Jest późno.Ktoś mógł cię napaść...-wyszeptał unikając wzorku blondyna.

-Dobrze wiesz, dlaczego...Martwię się-odpowiedział mu na równi cicho i wyciągnął dłoń by odgarnąć mu z twarzy ciemne kosmyki jednak po chwili cofnął dłoń zakłopotany.-Co się dzieje?-zapytał i przymknął oczy.W pomieszczeniu zapanowała głucha cisza.Jednak po chwili przerwał ją wokalista.

-Dobrze, powiem ci.Ale usiądź...-szepnął i gdy tylko blondyn zrobił to o co go prosił przykucnął naprzeciwko niego.Ujął jego dłonie i spojrzał mu głęboko w oczy.-MiA...Jak wiesz.Byłem dzisiaj u lekarza.Ale to to nie to chciałem ci powiedzieć...Ja...Ja mam raka. -Wyszeptał ledwo dosłyszalnie zamykając oczy na dłuższą chwilę by choć przez chwilę oszczędzić sobie widoku jego twarzy po tym, jak mu to wyznał.

wtorek, 3 marca 2015

Seryjka ~Informacje początkowe :D

Cześć kochani :D
Pewna moja znajoma, namówiła mnie na napisanie serii.Oczywiście poprosiłam ją by napisała ów serię wraz ze mną.Mamy już gotowy pierwszy rozdział i powoli tworzymy drugi!Teraz muszę  jedynie to odpowiednio przerobić i już będę mogła go wam wrzucić :D
Tym czasem chcę bardzo podziękować tej osobie za podrzucenie mi pomysłu i za pomoc w jego realizacji.To naprawdę wiele dla mnie znaczy.Jedyne co mogę zdradzić na temat tej serii to fakt, ze paring będzie jej ulubionym jeśli idzie o Mejibray, to znaczy MiA x Tsuzuku ;3