Zespół: Mejibray
Ostrzeżenia: Śmierć, Smutne
Beta: Brak
Kolory: MiA , Tsuzuku
Poszedł z nim do salonu.Cały czas przy tym milczał.Usiadł naprzeciwko niego i z uwagą słuchał jego słów.Nie przerywał mu ani na chwilę.Jednak kiedy wspomniał o jego dzisiejszej przygodzie z ucieczką z próby.
Jednakże cały czas go słuchał i gdy ten podał mu kartkę, rozwinął ją i przeczytał diagnozę.Nowotwór.Był wręcz wstrząśnięty.Podniósł na niego wzrok.Jednak widząc, że ten opiera głowę na dłoniach, tak by ukryć swoją twarz, wstał.Podszedł do niego i przykucnął naprzeciwko niego.Przytulił go do siebie i zaczął głaskać go jedną dłonią po plecach.Drugą zaś głaskał go po włosach delikatnie je przy tym przeczesując.
-Tsu?-Wyszeptał i urwał na chwilę.Sam był wstrząśnięty jego wyznaniem.Westchnął cichutko.
-Czy jest coś co mogę dla ciebie zrobić?-Zapytał jeszcze i odsunął się odrobinę by odgarnąć mu z twarzy ciemne włosy i pogłaskać po policzku.Tym samym spojrzał mu głęboko w oczy ze smutkiem.Ale czego się było spodziewać?W końcu właśnie się dowiedział, że jego przyjaciel umiera...
Szatyn jedynie pokręcił głową.Po chwili uniósł wzrok na blondyna i ujął jego dłonie patrząc mu głęboko w oczy.
-Zostań ze mną tej nocy-wyszeptał.-Mam tylko 2 lata życia...Lekarz przypisał mi leki, które mają utrzymać mnie przy życiu i nieco je przedłużyć.Ale obawiam się, że po około roku odejdę z zespołu lub rozwiążę działalność zespołu.Za rok na pewno nie dam już rady śpiewać-zacisnął powieki czując łzy cisnące mu się do oczu.-To dlatego potrzebowałem tych pięciu dni.Chciałem się w ten sposób jakoś przygotować do zakomunikowania tego tobie, Koichiemu oraz Meto...MiA-san?Proszę, nie mów im o tym...
-Dobrze, Tsu-kun.Zostanę z tobą na tę noc...-odszepnął nieprzerwanie głaszcząc go po plecach i przeczesując jego aksamitne, kruczoczarne włosy.W miedzy czasie słuchał dalszej części jego wypowiedzi.Było mu źle z tym, że to spotkało akurat jego przyjaciela.Ale co miał mu powiedzieć?Jedyne co mógł w tej sytuacji zrobić to zostać z nim do samego końca i wpierać go w tym czasie najlepiej jak tylko potrafił.
-Cii...nie myśl o tym.Teraz liczy się twoje szczęście w tym czasie który ci pozostał.Co zaś idzie o Koichiego i Meto, nie powiem im tego jeśli sobie tego wyraźnie nie zażyczysz.Ale chcę byś wiedział, że zawsze możesz na mnie liczyć.Cokolwiek by się nie wydarzyło...-odszepnął i posłał mu słaby uśmieszek.
Uniósł wzrok by spojrzeć przyjacielowi w oczy.Odnalazł jego ciemne, brązowe tęczówki i spojrzał głęboko w ich toń.
-Dziękuję MiA-wyszeptał.-A co do tego, co zrobił ci ten facet, on po prostu na Ciebie nie zasługiwał.Powiedz mi, ile razy to ja zabierałem Cię gdzieś kiedy jemu nagle coś wypadało i odwoływał przez to waszą randkę?A poza tym musiał być zwykłym tchórzem skoro wysłał Ci SMS-a zamiast powiedzieć ci to wprost.Ja nigdy nie zrobiłbym Ci czegoś takiego - posłał mu lekki uśmiech.Od dawna coś do niego czuł , ale ze względu na to, że pozostało mu tak mało czasu nie wiedział, czy powinien mu to mówić.
Patrzył mu w oczy słuchając jego wypowiedzi patrząc przy tym w jego oczy i nieznacznie uniósł kąciki ust by posłać mu subtelny uśmiech.
-Trzeba przyznać, że naprawdę byliście parą bardzo długo.Uważam, że on nie zachował się honorowo względem ciebie.Zerwał z tobą przez SMS-a pomimo tego, że tak długo coś was łączyło.Ale jak myślisz?Dlaczego zamiast zrobić to osobiście zerwał przez SMS-a?-zapytał i odgarnął mu z twarzy zbłąkany kosmyk włosów.
-On...zazwyczaj, gdy czegoś ode mnie chciał, po prostu pisał mi SMS-a.Tak było łatwiej.Rzadko mówił mi cokolwiek wprost.Tłumaczył, że to z powodu jego nieśmiałości.A ja...No wierzyłem mu.Nie spodziewałem się, ze zrobi mi coś takiego.I to w dodatku w dzień naszej rocznicy -wyszeptał spuszczając wzrok.Włosy opadły mu na twarz dokładnie ją ukrywając.Do jego oczu znowu cisnęły się łzy.Czół jak ramiona szatyna oplatają go i przyciągają do ciała wokalisty.Przez chwilę pozwalał mu się przytulać, podczas gdy sam milczał i pozostawał bierny.Jednak po upływie tej chwili wtulił się w niego drżąc pod wpływem szlochu, który wstrząsnął jego ciałem...Był załamany.To było stanowczo zbyt wiele jak na jeden dzień.
-Widzisz, dlatego nie chciałem byś dzisiaj przychodził.Wiedziałem, że tak będzie.Że to wszystko cię załamie.Wiem przecież jaki jesteś delikatny i wrażliwy.Zwłaszcza jeśli chodzi o słowa, które mogą cie zranić -wyszeptał głaszcząc jego miękkie włosy.
-To nie jest twoja wina...To nie ty mnie zostawiłeś.I to nie ty zerwałeś ze mną przez SMS-a -odszepnął i podsunął się odrobinę.Odgarnął z twarzy włosy, wilgotne od łez i otarł z twarzy ślady po rozmazanym makijażu i łzach.
-Ale mimo wszystko przyczyniłem się do twojego smutku...MiA, ja...miałem nadzieję, że gdy dojdziesz do siebie po tym zerwaniu i że ja będę zdrowy to...- urwał i przygryzł wargę.-Skoro zostały mi tylko 2 lata to myślę, że powinieneś to wiedzieć...Ty musisz to wiedzieć MiA-san- szepnął zaciskając dłonie na swoich kolanach.
-Nie przejmuj się tym.To nie twoja wina - wyszeptał i uśmiechnął się lekko.Jednak kiedy wokalista wspomniał o tym, że ten musi coś wiedzieć, spojrzał na niego czekając, aż ten rozwinie swoja wypowiedź.
-Może nawet, gdyby tak było to wcześniej zakończyłbym ten związek...Ale mówisz mi o tym dopiero teraz, Tsu...
-Mia, ja muszę ci wyznać coś ważnego.Wiem, że to trochę nieodpowiedni moment, ale chcę abyś to wiedział.Nawet jeśli to miałoby oznaczać koniec naszej przyjaźni i zażyłości.Mam jednak nadzieję, że tak nie będzie...
-Tsuzuku?Ale o co chodzi?O czym ja muszę wiedzieć?I dlaczego chciałeś z tym czekać aż dojdę do siebie?Coś jeszcze się stało?Coś jest nie tak?-wyrzucił z siebie potok pytań.Był podenerwowany.Ale mówił cicho.Nawet bardzo cicho.
-MiA-san...ja...ja...ja cię kocham-wyszeptał.-Kocham cię od zawsze.Pokochałem cię kiedy tylko cię zobaczyłem.Spodobałeś mi się i zakochałem się w tobie kiedy po raz pierwszy cię ujrzałem...Ale ty byłeś już wtedy zajęty.I wydawałeś się być szczęśliwy.A ja?No cóż.Kochałem cie i dlatego nie chciałem odbierać ci tego szczęścia.Cieszyłem się twoim szczęściem.Dlatego nigdy nic nie mówiłem na ten temat...Ale gdy on z tobą zerwał, miałem ochotę go zabić, bo odebrał ci szczęście...MiA, jesteś wyjątkowy.Jesteś najlepszym gitarzystą z jakim pracowałem,a przy tym nie udajesz kogoś kim nie jesteś.Jesteś po prostu sobą.Dlatego musiałem ci to powiedzieć.Zasługujesz na to by znać tę prawdę...
Słysząc to jego policzki niemal natychmiast oblały się rumieńcem.Był zaskoczony jego wyznaniem zwłaszcza, że niczego się nie domyślał.
-Tsu?Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś?Ten związek nie był idealny.On często się upijał.Wracał nawalony i zdarzało się, że mnie gwałcił.Nie chciałem nikomu mówić ponieważ go kochałem...-wyszeptał jedynie i nie patrzył na niego.Było mu wręcz wstyd.
-Obawiałem się, że mnie wyśmiejesz albo po prostu zignorujesz to co do Ciebie czuję.Albo uznał, ze wolisz zostać z nim- powiedział cicho.Świeca która stała w szklanym świeczniku powoli zaczęła dogasać.
-Tsu, niepotrzebnie się bałeś.Gdybym wiedział wcześniej może tamten związek zakończyłby się wcześniej-wyszeptał spojrzawszy na niego.Szatyn siedział skąpany w bladym świetle rzucanym przez dogasającą świecę.Ledwie mógł go dojrzeć, ale w jego oczach widział, że nie kłamał.Że wszystkie te wyznania...to była prawda.
-Wybacz mi, proszę.Wiem, że powinienem powiedzieć ci wcześniej, ale nie miałem odwagi- wyszeptał i przesunął po kanapie dłoń by dotknąć dłoni gitarzysty.-Ale wiem jedno.Te ostatnie 2 lata swojego życia chcę spędzić z osobą, którą kocham ponad wszystko -wyszeptał i ująwszy jego dłoń spojrzał mu głęboko w oczy drugą dłoń kładąc na jego policzku.-MiA, te 2 lata chcę spędzić u twego boku...
-Nie musisz mnie przepraszać.To się stało i nie możesz cofnąć czasu.Ale mogę ci obiecać, że zrobię wszystko by te 2 lata upłynęły ci tak jak powinny...Najlepiej.
Może i był sadystą.I czasami się z tym nie krył, ale to było na potrzeby teledysków oraz koncertów.A czasami też innych podobnych filmików i temu podobnych.Ale w domu zachowywał się inaczej.Tym bardziej, że teraz czuł się bezbronny w obliczu nieuleczalnej choroby.-Tsu, niepotrzebnie się bałeś.Gdybym wiedział wcześniej może tamten związek zakończyłby się wcześniej-wyszeptał spojrzawszy na niego.Szatyn siedział skąpany w bladym świetle rzucanym przez dogasającą świecę.Ledwie mógł go dojrzeć, ale w jego oczach widział, że nie kłamał.Że wszystkie te wyznania...to była prawda.
-Wybacz mi, proszę.Wiem, że powinienem powiedzieć ci wcześniej, ale nie miałem odwagi- wyszeptał i przesunął po kanapie dłoń by dotknąć dłoni gitarzysty.-Ale wiem jedno.Te ostatnie 2 lata swojego życia chcę spędzić z osobą, którą kocham ponad wszystko -wyszeptał i ująwszy jego dłoń spojrzał mu głęboko w oczy drugą dłoń kładąc na jego policzku.-MiA, te 2 lata chcę spędzić u twego boku...
-Nie musisz mnie przepraszać.To się stało i nie możesz cofnąć czasu.Ale mogę ci obiecać, że zrobię wszystko by te 2 lata upłynęły ci tak jak powinny...Najlepiej.
Blondynowi nie przeszkadzało jego zachowanie.Ani podczas koncertów, ani podczas teledysków czy nagrywanie filmików dla fanów.Właściwie do tego po prostu przywyknął.Miał na to dość dużo czasu.Wiedział, a właściwie domyślała się co ten czół w tej chwili.Spojrzał na niego słuchając jego słów.
-Dziękuję ci -uśmiechnął się do niego blado i ziewnął cicho.Był zmęczony wrażeniami z całego tego dnia.A do tego było już nieco po 3.00 nad ranem.-Jeśli nie masz nic przeciwko temu możesz spać ze mną.Obiecuję, że nie zrobię nic wbrew twojej woli.
-Nie masz mi za co dziękować- odszepnął i uśmiechnął się nieśmiało.Widząc malujące się na twarzy szatyna zmęczenie, spojrzał na zegarek.Po chwili ponownie na niego spojrzał.
-No to chodź, nim tutaj zaśniesz -odszepnął wstając.
Wstał i ująwszy jego dłoń poszedł z nim do swojej sypialni.Sam poszedł jeszcze zgasić świece.Jednak zanim jeszcze się przebrali, a szatyn dał gitarzyście jakieś ciuchy mające pełnić rolę jego piżamy tej nocy, zmyli resztki makijażu ze swoich twarzy.Oczywiście przebrali się w osobnych pomieszczeniach.Kiedy pojawił się blondyn, wokalista leżał już w łóżku czekając na niego.Kiedy tylko blondyn położył się przy nim, objął go w pasie i przyciągnął do siebie.
-Dobranoc...
Blondyn oczywiście przytulił się do niego.Ale nie odpowiedział mu.Zasnął niemal od razu wtulony w silne ramiona wokalisty.Spał spokojnie przez całą noc.Rano wydostał się z ramion szatyna i cichcem wymknął z pokoju.Udał się do łazienki, gdzie wziął szybki prysznic.Wytarł się i ubrał po czym ułożył włosy i zrobił subtelny makijaż.Wokalista jeszcze spał zatem poszedł do kuchni gdzie zaczął przygotowywać mu śniadanie.Odgarnął z twarzy nieco niesforne blond kosmyki.
Dodaję tę notkę już chyba po raz trzeci.Niestety za pierwszym razem trochę mi poprzestawiało tekst zatem jeśli nadal coś jest...nietypowe to przepraszam, ale nie mogę pisać całej notki od nowa zwłaszcza, że niestety chwilowo nie mam na to czasu.Wybaczcie kochani i do następnej mam nadzieję nie tak kłopotliwej notki c:
Dodaję tę notkę już chyba po raz trzeci.Niestety za pierwszym razem trochę mi poprzestawiało tekst zatem jeśli nadal coś jest...nietypowe to przepraszam, ale nie mogę pisać całej notki od nowa zwłaszcza, że niestety chwilowo nie mam na to czasu.Wybaczcie kochani i do następnej mam nadzieję nie tak kłopotliwej notki c: