sobota, 28 lutego 2015

Siemka! ~

Cześć wszystkim!
Dziękuję za 86 wyświetleń!To dla mnie naprawdę wiele znaczy C:
Jak zapewne widzicie dodałam dzisiaj sondę prosząc abyście wybrali paring do następnej notki.Notka ukaże się jakoś po 15 marca tego roku.Do tego czasu mam nadzieję dacie mi odpowiedź na to dręczące mnie pytanie.Dziękuję jeszcze raz za to, że ktoś w ogóle to czyta.
Do zobaczenia! ~ :D

sobota, 21 lutego 2015

Is this the end? (Paring nieokreślony)

Paring: Nieokreślony, mam nadzieję łatwo się domyślić jaki ;)
Zespół: Mejibray
Ostrzeżenia: Brak
Beta: Brak
Ta notka ma być hołdem dla mojego chłopaka, który 18 grudnia 2014 roku popełnił samobójstwo.Chcę w ten sposób przelać swój ból po jego utracie.I pokazać mu, że nadal go kocham <3


****
~Koniec Marca 2011 rok~
Pamiętam ten dzień tak jakby to się wydarzyło jeszcze wczoraj.Pojawiłeś się w moim życiu nagle, ale nie żałuję tego.I nie żałowałem też wtedy.Od kiedy tylko cię ujrzałem, zapragnąłem cię poznać.I zdobyć twoje serce.Oczarowałeś mnie jednym tylko spojrzeniem tych pięknych, ciemnych oczu.Twoje włosy lekko falowały pod wpływem prądów powietrza gdy się poruszałeś.Wyglądałeś...niczym anioł skryty w niedoskonałej ludzkiej powłoce, ale wiesz co?Dla mnie wyglądałeś niczym ideał zesłany mi przez los.Zapragnąłeś z nami współpracować.Ten dzień był dla mnie najpiękniejszy.
~3 miesiące później~
Tego poranka byleś o wiele bardziej radosny.Zastanawiało mnie, dlaczego?W końcu jeszcze wczoraj do mnie przyszedłeś by mi się wyżalić.Płakałeś cicho wtulony we mnie.Czułem ciepło bijące od twojego drobnego ciała.Czułem jak drżysz lekko gdy z twojego gardła wyrywał się szloch.Byłeś piękny.Nawet rozmazany i z policzkami mokrymi od łez.Jak się teraz okazało...byłeś teraz w związku.Z osobą, którą kochałeś.Z jednej strony odczuwałem ból po tym, ze cię straciłem.A właściwie, straciłem szansę na podbicie twojego serca.Ale mimo wszystko byłem szczęśliwy.Cieszyłem się ponieważ ty byłeś szczęśliwy.Ponieważ nadal tu byłeś.Ponieważ się przyjaźniliśmy.To było dla mnie najważniejsze w tym wszystkim.Chciałem byś był szczęśliwy.
~Pół roku później~
Było już późno gdy usłyszałem pukanie do drzwi.Wstałem mrucząc coś pod nosem i udałem się do drzwi.Otworzyłem je z chęcią mordu na osobie która zakłóciła mój spokój.Otworzyłem drzwi i natychmiast złagodniałem widząc twoje zbłąkane, zapłakane oczy i mokre policzki.Natychmiast zaprosiłem cię do środka by nie robić widowiska przed sąsiadami.Wszedłeś posłusznie i zdjąłeś z siebie wierzchnią odzież.Poszliśmy razem do salonu gdzie poprosiłem cię byś powiedział mi co dokładnie się stało.Co sprawiło, że teraz siedziałeś tu zapłakany i nie możesz nic powiedzieć.Pozwoliłem ci się uspokoić.Gdy już jako tako doszedłeś do siebie opowiedziałeś mi wszystko.Osoba, którą uważałeś za swojego życiowego partnera...zdradziła cię.W twoim własnym domu i na twoich oczach.Wtedy to rozpoczęła się nasza bliższa znajomość, a więzy przyjaźni między nami, zacieśniły się.
~3 miesiące później~
Minęły już 3 miesiące od tamtej feralnej nocy.Od tamtego czasu wiele się zmieniło.Wiesz już co do ciebie czuję i od jak dawna się to ciągnie.Z początku, byłeś w szoku, że tak długo tego nie zauważyłeś, ale później postanowiłeś, ze chcesz spróbować.Byliśmy ze sobą już jakieś 2 miesiące. A ja nadal czuję się jak tego wieczora, gdy poznałeś prawdę o moich uczuciach względem ciebie.Byliśmy razem.Kocham cię i mam nadzieję, że ta sielanka będzie trwać już wiecznie.
~Rok później~
Minął już rok naszego szczęśliwego związku.Uwielbiam przy tobie zasypiać i budzić się każdego poranka.teraz kiedy razem szliśmy na próbę nie mogłem uwierzyć we własne szczęście.Nareszcie miałem chłopaka z którym pragnąłem spędzić resztę życia.Gdy późnym wieczorem razem wracaliśmy do domu po próbie czułem...niepokój.Coś mówiło mi, że to wszystko może się w każdej chwili skończyć, że ktoś mi cię odbierze.Ty też się bałeś.SMS-y z pogróżkami od Tsuzuku, twojego byłego partnera, przychodziły coraz częściej.Tego dnia, zagroził, ze zapłacisz za to...Na próbie zresztą nie było lepiej.Traktował cię...no właściwie jak śmiecia.Obwiniał o wszystko i zwalał na ciebie wszystkie należące do niego obowiązki.Ale teraz, gdy wracaliśmy do domu czułem bijący od ciebie niepokój...Zresztą jak się chwilę później okazało, uzasadniony.Z jednego z zaułków wyszedł nagle wokalista w asyście kilku kolegów.Uśmiechnął się upiornie podczas gdy jego towarzysze nas rozdzielili.Szarpałem się i próbowałem odwrócić jego uwagę od ciebie, ale daremnie.Zignorował mnie skupiając swój gniew na tobie.Podszedł do ciebie i mocno ścisnął twoje policzki.
-Wreszcie za to zapłacisz dziwko!-warknął w twoją stronę nim pchnął cię na pobliską ścianę.Jak się okazało jego drągale cię związali.Widziałem łzy spływające po twoich policzkach.Chciałem krzyczeć, ale zakneblowali mnie.Musiałem patrzeć na to jak szatyn najpierw zrywa z ciebie ubrania, a później rozbiera samego siebie.Widziałem ból na twojej twarzy gdy cię gwałcił.Gdy już wreszcie skończył tę swoją perwersyjną zemstę i ubrał się, zauważyłem nóż w jego dłoni.Zacząłem się szarpać próbując stanąć w  twojej obronie.Ale tamci trzymali mnie za mocno.Ty spojrzałeś na mnie zapłakany.
-Kocham cię...
To było ostatnie słowa jakie z siebie wydobyłeś nim wokalista na zawsze przebił twoje serce.Następnie zbliżył się do mnie i ogłuszył mnie.Gdy się obudziłem...byłem w szpitalu.Lekarz stał nade mną i zadawał jakieś pytania.Zignorowałem go.Musiałem za wszelką cenę dowiedzieć się...czy nic ci nie jest.Lekarz spojrzał na pielęgniarką której obecność zauważyłem dopiero teraz.A później...oznajmił mi, ze zostałeś zamordowany...I ze policja złapała mordercę.A właściwie ten sam się zgłosił i wyznał co zrobił.Proces nie trwał długo.Twój pogrzeb odbył się kilka dni później.Nawet blady, martwy...nadal byleś przepiękny.
~2 lata później~
I znów...Mija już kolejny rok od kiedy odszedłeś.Ile to już?Rok?Dwa lata?Nie jestem w stanie tego zliczyć.W każdym razie minęły już ponad 2 lata od kiedy odszedłeś zostawiając mnie sam na sam z tym światem.A ja wciąż tu przychodzę,zapalam znicz,wymieniam kwiaty i zmywam kurz z twojej mogiły.Przeżyliśmy piękne lata.Ty ja i pozostała dwójka.I ta ciągła rutyna na którą tak bardzo się uskarżałeś.Próba,impreza,dom i tak w kółko o ile nie mieliśmy jakiegoś koncertu,sesji lub trasy.A ty pozostawałeś niezmienny.Zawsze tak radosny,wiecznie uśmiechnięty.Ale to była tylko maska.Maska pod którą ukrywałeś lata bólu i niezrozumienia. Pamiętam te wieczory.Ty przychodziłeś do mnie zapłakany i prosiłeś mnie bym cię wysłuchał, co zresztą robiłem.A teraz?Nie miałem takiej możliwości.Tsuzuku żałował swego czynu.Podczas procesu rozpłakał się niczym dziecko i...przeprosił mnie za to, co ci zrobił.Czułem, że nie kłamał.Naprawdę żałował swego czynu.Wybaczyłem mu, ponieważ tak powinni postępować przyjaciele...i wiedziałem, że ty byś tego chciał.
-Ja też cię kocham...
Wyszeptałem w odpowiedzi na ostatnie słowa jakie do mnie skierowałeś przed śmiercią.Kocham cię.Zawsze będę i gdy tylko przyjdzie mój czas, już znowu będziemy razem.