niedziela, 5 października 2014

Niech połączy nas łabędzia miłość (MiA x Tsuzuku)

Paring: MiA x Tsuzuku
Z perspektywy: MiA
Ostrzeżenia: Raczej brak
Mam nadzieję, że to opowiadanie przypadnie wam do gustu.Od dawna nie pisałam yaoi i postanowiłam do tego powrócić ponieważ daje mi to jakiś rodzaj satysfakcji.Pozwala mi wyzwolić drzemiące we mnie emocje...Wkładam w te opowiadania serce i część duszy...Życzę miłego czytania ;)***

Kolejna noc.Kolejne myśli i wyobrażenia.Przewróciłem się na lewy bok i spojrzałem na budzik stojący na nocnym stoliku.Była dokładnie 3.58 czyli jeszcze jakieś 7 godzin do próby.7 godzin do momentu w którym znowu spojrzę na Twoją twarz.Przygryzłem dolną wargę na myśl o twoich pełnych ustach, bladej skórze i tych ciemnych oczach oraz ciemnych włosach okalających twe anielskie oblicze.

-To się nie uda- mruknąłem sam do siebie i westchnąłem z rezygnacją.W chwilę później znów leżałem na plecach wpatrując się w sufit.Nie należał do zbyt atrakcyjnych obiektów, ale musiał mi teraz wystarczyć.Gdybym spojrzał na ścianę naprzeciwko łóżka zobaczyłbym zdjęcie.Moje i Tsuzuku.Zrobiono je nam przed jednym z koncertów.Uśmiechnąłem się lekko na wspomnienie tamtego wieczora.Tsu był wtedy taki wesoły.Uśmiechał się niemal cały czas dzięki czemu mogłem podziwiać jego piękny uśmiech.Moje rozmyślania nie potrwały już długo.Powodem było to, że odpłynąłem w objęcia Morfeusza pozostawiając realny świat za sobą.

Oczywiście moja senna sielanka nie mogła trwać zbyt długo.Ze snu wyrwało mnie natarczywe dzwonienie budzika.Sięgnąłem po telefon i spojrzałem na wyświetlacz.Zegarek wskazywał, ze było już dość późno.Przekląłem pod nosem i podniosłem się do siadu.Zrobiłem to zbyt szybko co udowodnił mi silny ból w skroniach.Jęknąłem cicho pod wpływem nieznośnego bólu, ale oparłem się chęci położenia na plecach i poczekania, aż ból minie.Wstałem przykładając palce lewej dłoni do skroni z tej samej strony i poszedł do łazienki.W tym czasie ból  zelżał odrobinę pozwalając mi przygotować się do próby, na którą zapewne i tak się spóźnię tym samym doprowadzając wokalistę do szału.Wziąłem szybko prysznic i wysuszyłem włosy.Ubrałem się pospiesznie i ułożyłem włosy uprzednio zrobiwszy lekki makijaż.Nie przejmując się śniadaniem wyszedłem z mieszkania i zamknąłem drzwi na klucz.Zbiegłem po schodami  wsiadłem do samochodu.W chwilę później przemierzałem zatłoczone ulice Tokio jadąc w stronę studia.Droga zajęła mi nieco ponad 20 minut co sprawiło, że miałem jeszcze jakieś 3 minuty do rozpoczęcia próby, a wokalista zapewne czatuje teraz przy drzwiach z zegarkiem gotów wypomnieć mi moje wszystkie spóźnienia z ostatnich kilku miesięcy z dokładnością co do dnia i minuty.
 Wbiegłem schodami na 2 piętro i wpadłem do sali akurat gdy wokalista kończył wyliczać pozostały mi czas.Ledwie mogłem złapać oddech podczas gdy Koichi spoglądał na mnie z podziwem.
-No, no blondyneczko.Zdobyłeś mój respekt-mruknął i uśmiechnął się przy tym.
-Co nie zmienia faktu, ze omal się nie spóźnił.Znowu-mruknął Tsuzuku i spojrzał na mnie z wyrzutem podkreślając słowo "znowu".
-Gomene Tsuzuku-kun -odszepnąłem ze skruchą i spuściłem wzrok przygryzając wargę.W chwilę później usłyszałem jego ciche westchnięcie i nieśmiało uniosłem na niego wzrok.-Już nie ważne.Zacznijmy tę próbę-mruknął i podszedł do statywu z mikrofonem.Podniosłem swoją kochaną gitarę ze stojaka i poszedłem na swoje miejsce.

Rozpoczęliśmy próbę która trwała jak zwykle osiem godzin z małymi przerwami.Po upływie ów ośmiu długich i wyczerpujących godzin każde z nas mogło rozejść się w swoją stronę.Oczywiście w ramach zadośćuczynienia postanowiłem zostać i pomóc przyjacielowi, jakim niewątpliwie był nasz wokalista, w sprzątaniu sali po próbie.Miało to dużo plusów i minusów zważywszy na fakt, że mogłem pobyć z nim trochę dłużej i istniała choć nikła szansa na to, ze nareszcie wyznam mu co do niego czuję.

Odstawiłem swoja gitarę na jej miejsce i zacząłem pomagać mu przy zwijaniu kabli od wzmacniacza.Szatyn obdarzył mnie zdziwionym spojrzeniem i uniósł brew.
-A ty co, blondi?Jeszcze nie w drodze do domku?-mruknął sarkastycznie na co ja nadąłem odrobinę policzki.
-Nie.I nie nazywaj mnie blondi -burknąłem .

Po chwili mogłem usłyszeć jego perlisty śmiech.Spojrzałem na niego,a ten posłał mi delikatny uśmiech.Zarumieniłem się odrobinę i odwróciłem wzrok by ukryć ten krępujący fakt przed nim.Nie mógł tego zobaczyć...Jeszcze by się domyślił.Co by sobie wtedy o mnie pomyślał?

Bijąc się z myślami nie zauważyłem kiedy skończyliśmy.Uświadomił mnie o tym dopiero Tsuzuku wyrywając z lekkiego odrętwienia.
-MiA, skończyliśmy -mruknął patrząc na mnie.
-Co?Ah tak,  wybacz.Zamyśliłem się -bąknąłem i odgarnąłem z twarzy jasne kosmyki włosów.
-Nie wiem o czym myślałeś, ale to musiało być bardzo interesujące skoro zacząłeś tak bardzo przymulać -odpowiedział z przekąsem i uśmiechnął się.-Zakochałeś się czy co?

Słysząc te słowa w jego ustach omal serce mi nie stanęło.Ten musiał coś zauważyć ponieważ już po chwili stał przy mnie i obejmował mnie ramieniem niczym najlepszego kumpla.
-No, to kto jest tym szczęściarzem?Znam go?-Wpatrywał się we mnie tymi swoimi ciemnymi oczami w których dojrzeć mogłem...zawód?Nie to niemożliwe...
-To...Ja...Nieważne-Wydukałem w końcu i odtrąciłem jego dłoń.Ten jednak nie miał zamiaru się poddawać i po chwili stanął przede mną torując mi tym samym wyjście z sali.
-Nie wypuszczę cię dopóki mi nie powiesz dla kogo straciłeś głowę.
Wziąłem głęboki oddech i przymknąłem oczy.Teraz albo nigdy.zacząłem się nerwowo bawić palcami.
-Ja...To Ciebie kocham Tsuzuku...
Nieśmiało, a może raczej niepewnie uniosłem na niego wzrok.Stał i patrzył na mnie w szoku.Nie czekając na jego reakcje, wiedziony instynktem uciekłem.Zbiegłem po schodach i wybiegłem z budynku.Wiem, ze biegł za mną.Słyszałem jak mnie wołał, ale nie mogłem się zatrzymać.Bałem się odrzucenia z jego strony.Poczułem gorące łzy spływające mi po policzku.Biegłem przed siebie nie zwracając uwagi na to, że kilkoro ludzi omal nie upadło przez moje poczynania.

Gdy się zmęczyłem zatrzymałem się i rozejrzałem wokół znajdowałem się w parku.A dokładniej w samym jego centrum.Po jeziorku pływał samotny łabędź.Był biały.Jego nieskazitelnie białe pióra mnie niemal oczarowały.W chwilę później dołączył do niego drugi.Ten był czarny.Promienie zachodzącego właśnie słońca tańczyły na jego piórach sprawiając, ze wydawał się jeszcze piękniejszy.
Po chwili poczułem , że ktoś za mną stoi.Odwróciłem się i zobaczyłem wokalistę.Spoglądał mi w oczy, a jego ciemne włosy były posklejane od potu.Chciałem się do niego odsunąć , ale złapał mnie za nadgarstek i pociągnął.Wyminąłem ławkę i stanąłem naprzeciwko niego.Mężczyzna pochylił się i spojrzał mi w oczy.Gdy chciałem odwrócić wzrok ujął moją twarz w dłonie i tym samym uniemożliwił mi odwrócenie wzroku w inną stronę.Nie widząc innego wyjścia zamknąłem oczy i chciałem poprosić go by mnie puścił...Jednak nie zdążyłem.Gdy tylko rozchyliłem wargi wokalista wykorzystał to.Pochylił się i najpierw niepewnie musnął moje wargi by po chwili pocałować mnie namiętnie.Przez chwilę stałem w szoku, jednak po chwili odwzajemniłem jego pocałunek.Całowaliśmy się długo, do momentu aż zabrakło nam powietrza.Z trudem łapałem oddech gdy wokalista pochylił się nade mną.
-Ja Ciebie też, MiA -odszepnął.
Wtulił się w niego i zamknąłem oczy.Ponownie zacząłem płakać.Ale tym razem, to były łzy szczęścia.Wtulałem się podczas gdy łabędzie za moimi plecami odprawiały swój rytualny taniec godowy...

sobota, 4 października 2014

Tak na sam początek~

Witajcie~
Jestem Misiak i specjalizuję się w opowiadaniach yaoi.Dziś zaczynam swoją "karierę" tutaj.Piszę krótkie opowiadania, więc proszę, nie proście o jakieś dłuższe, kilku rozdziałowe shoty.Nie wiem, jakie paringi chcielibyście bym dla was tutaj opisała, więc zacznę od kilku z Mejibray.Mam nadzieję, ze mój styl pisania przypadnie wam do gustu, ponieważ staram się jak mogę.
Na razie się z wami żegnam.
Sayonara ; )